31 marca 2010 roku organizacja NSZZ „Solidarność” przy PPDiUR „Odra” w Świnoujściu przestała istnieć. Została wyrejestrowana z rejestru organizacji podstawowych w Zarządzie Regionu Pomorza Zachodniego. O przyczynach likwidacji oraz o ostatnich dniach organizacji rozmawiamy z wiceprzewodniczącym Komisji Międzyzakładowej Krzysztofem Czerwińskim.
Biuletyn Morski: Pytanie podstawowe – dlaczego podjęto decyzję o likwidacji organizacji przy PPDiUR „Odra” w Świnoujściu?
Krzysztof Czerwiński: Decyzja o likwidacji organizacji dojrzewała bardzo długo. Praktycznie o takim scenariuszu myśleliśmy już od 2003 roku, kiedy to ostatnia grupa pracowników otrzymała wypowiedzenia. Trwał już wtedy proces upadłości „Odry”. Syndyk masy upadłościowej wyprzedawał majątek przedsiębiorstwa. Wiązało się to również z koniecznością opuszczenia pomieszczeń, które zajmowała Komisja Międzyzakładowa oraz zaprzestaniem finansowania przez przedsiębiorstwo etatu, zgodnie z ustawą o związkach zawodowych. Zostaliśmy zmuszeni do wynajęcia pomieszczeń w innym miejscu. Znaleźliśmy takie w Świnoujściu, niedaleko przeprawy promowej. Jednak mimo niewygórowanych stawek, koszty zarówno czynszu, jak i energii elektrycznej, ogrzewania, łączności czy materiałów biurowych musieliśmy pokrywać z własnych środków. Wysokość składek członkowskich, a głównie problemy z ich ściągalnością, spowodowały, że kwoty z nich uzyskane nie wystarczały na pokrycie bieżących kosztów działalności Komisji Międzyzakładowej. Nie bez znaczenia jest również fakt, że praktycznie kończy się proces upadłości „Odry”. Według posiadanych przez nas informacji, syndyk sprzedał już wszystko, co było możliwe. W chwili obecnej czeka jedynie na decyzję sądu o umorzeniu udziałów, jakie posiadała „Odra” w cypryjskiej spółce, która „de facto” od kilkunastu lat nie prowadzi żadnej działalności i nie ma chętnych do zakupu udziałów w „martwej” spółce. Koniec może nastąpić lada dzień i istniejące jeszcze Przedsiębiorstwo Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Odra” w upadłości zostanie wykreślone z rejestru przedsiębiorstw. Trudno sobie wyobrazić, aby istniała organizacja związkowa przy nieistniejącym (nawet formalnie) przedsiębiorstwie.
B.M.: Skąd więc pieniądze na działalność, mimo bankructwa przedsiębiorstwa?
K.C.: Otrzymaliśmy rekompensatę za zajęty w stanie wojennym majątek Komisji Międzyzakładowej. Posiadanie tych pieniędzy było również powodem, że mimo upadku „Odry” w dalszym ciągu prowadziliśmy naszą działalność. Zdecydowaliśmy, że ponieważ rekompensata ta pochodziła z majątku związkowego, a ten z kolei ze składek członków, pieniądze te powinny wrócić do członków związku. Wykorzystywaliśmy je więc głównie na przyznawanie zapomóg w wypadkach losowych, bonów świątecznych czy na wyprawki dla dzieci rozpoczynających naukę w szkole. Utrata pracy, trudności ze znalezieniem nowej - Świnoujście nie jest dużym miastem - spowodowały, że po upadku „Odry” duża część członków naszej organizacji znalazła się w krytycznej sytuacji materialnej. Niestety, po ponad dwóch kadencjach również te środki wyczerpały się.
B.M.: Jak wielka była „Odrowska” organizacja - ilu liczyłaczłonków?
K.C.: Na samym początku, w roku 1980, było nas ponad 4,5 tysiąca. Wówczas świnoujski kombinat eksploatował ponad czterdzieści dalekomorskich statków rybackich, posiadał własny port przeładunkowy z chłodniami, zakład przetwórstwa ryb i własną stocznię remontową. Do naszej organizacji należeli również pracownicy Zespołu Szkół Morskich w Świnoujściu. Brak dostępu do opłacalnych łowisk, przemiany społeczno-ekonomiczne lat dziewięćdziesiątych czy w końcu lekceważenie problemów polskiego rybołówstwa dalekomorskiego przez kolejne rządy doprowadziły do upadku „Odry”. Kolejne fale „redukcji” zatrudnienia, upadek poszczególnych rodzajów działalności przedsiębiorstwa (przetwórstwo ryb, remont statków) spowodowały gwałtowne zmniejszenie się liczby pracowników, a tym samym członków naszej organizacji. W roku 2006 odłączył się od naszej organizacji, tworząc samodzielną organizację podstawową, Zespół Szkół Morskich. Na przełomie roku 2009/2010, po weryfikacji (skreślenia z powodu nie opłacania składek) pozostało nas jedynie 32 osoby, z czego blisko połowa to bezrobotni i emeryci.
B.M.: Jak doszło do podjęcia decyzji o likwidacji organizacji?
K.C.: W lutym 2010 roku przeprowadziliśmy referendum. Wszyscy członkowie zostali formalnie (na piśmie) powiadomieni o sytuacji i przedstawiono im pytanie, czy są za likwidacją organizacji, czy przeciw. Przeciwników poproszono o sugestie w sprawie dalszego finansowania działalności. W wyniku tego referendum jedynie trzy osoby były przeciw likwidacji organizacji. Tak więc „klamka zapadła”. Protokoły z referendum zostały wysłane do Zarządu Regionu, który z dniem 31 marca 2010 roku wykreślił Organizację Międzyzakładową przy PPDiUR „Odra” w Świnoujściu z rejestru organizacji podstawowych, po blisko trzydziestoletniej działalności.
B.M.: Co się będzie działo z byłymi już członkami organizacji.
K.C.: Jak już wspomniałem spora część naszych członków to bezrobotni lub emeryci. Do pozostałych kolegów, pracujących głównie na statkach obcych armatorów, wysłaliśmy w marcu propozycję przyłączenia się do Organizacji Marynarzy Kontraktowych NSZZ „Solidarność”. W liście do nich skierowanym informowaliśmy o możliwości dalszej przynależności do NSZZ „Solidarność” bez utraty ciągłości członkowstwa i podaliśmy „techniczne” szczegóły, jak to mogą uczynić. Ilu z nich skorzystało z tej możliwości, nie wiem, tym bardziej, że informowaliśmy o możliwości wypełnienia deklaracji również poprzez stronę internetową OMK.
B.M.: Organizacja „Solidarności” przy „Odrze” była pierwszą organizacją w Świnoujściu, która posiadała swój własny sztandar. Co się z nim stanie po likwidacji organizacji?
K.C.: Tak, to prawda. Sztandar odrowskiej „Solidarności” był pierwszym sztandarem naszego Związku w Świnoujściu. Związkowcy z „Odry” mieli wielki szacunek dla sztandaru i uważali go za jeden z najważniejszych symboli tożsamości związkowej. Świadczy o tym również fakt, że nasza organizacja była fundatorem sztandaru dla Podregionu „Solidarności” w Świnoujściu (dzisiejszy Oddział Zarządu Regionu). Rozważając przyszłość naszego sztandaru uznaliśmy, że nie może on po prostu „zniknąć”. Rozważanych było wiele koncepcji. Za główne kryterium przyjęliśmy możliwość dostępu do niego jak największej ilości ludzi. Po rozmowach z dyrekcją Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Świnoujściu postanowiliśmy przekazać nasz sztandar do tego właśnie muzeum. W połowie 2010 roku zostanie tutaj otwarta ekspozycja poświęcona historii rybołówstwa morskiego w Świnoujściu, ze szczególnym uwzględnieniem „Odry”. Nasz sztandar będzie jednym z ważniejszych elementów tej wystawy. Mamy zapewnienie Dyrektora muzeum, że nawet po jej zamknięciu, sztandar nie zostanie schowany w magazynach, lecz będzie elementem stałej ekspozycji. Chciałbym tutaj dodać, że świnoujskie muzeum jest także bardzo licznie odwiedzane przez turystów zagranicznych, głównie z Niemiec. Nie ukrywam, że był to też jeden z powodów, który braliśmy pod uwagę, decydując się na przekazanie sztandaru do muzeum.
B.M.: Smutno, że o „matce Odrze” i odrowskiej „Solidarności” przypominać nam będzie jedynie eksponat w muzeum. Na zakończenie pytanie o Twoje osobiste plany. Co będziesz robił po likwidacji organizacji?
K.C.: Ja już jestem „wcześniejszym” emerytem (emerytura rybacka). Nie zamierzam jednak zrywać z „Solidarnością”. W najbliższym czasie złożę deklarację przystąpienia do Organizacji Marynarzy Kontraktowych. Mam zamiar być przydatnym dla Związku, choćby uczestnicząc w inspekcjach podczas tygodni akcji ITF, w czym mam już niejakie doświadczenie. Być może moje doświadczenie zarówno w pracy na morzu, jak i w działalności związkowej komuś się przyda. Jestem do dyspozycji.
B.M.: Dziękujemy i życzymy wszystkiego najlepszego.
Rozmawiał Henryk Stachowiak
|